Cyjanotypia – czy naprawdę jest taka prosta?

Przyznam, że Cyjanotypia – Przewodnik praktyczny” to pierwsza chyba książka, do pisania której podchodziłem z mieszanymi uczuciami.

Z jednej strony jest to niewątpliwie jedna z najpopularniejszych dziś dawnych technik fotograficznych, technika, z którą zetknął się chyba każdy adept fotografii historycznej. Z drugiej jest to technika, która zdaje się być niezwykle prosta, najprostsza chyba ze wszystkich technik fotograficznych. Prosta, by nie rzec banalnie prosta.

Pomysł, by to właśnie cyjanotypia była tematem kolejnej publikacji, przyszedł od klientów i w pierwszej chwili został odrzucony. Odrzucony, gdyż wydawało mi się, że tak naprawdę nie będzie o czym pisać, że zamiast książki wyjdzie co najwyżej broszura.

Przecież oczywistym jest, jak prace wykonane w technikach historycznych można naświetlać, jak uczulać papier, jakie najczęściej popełnia się błędy i jak należy pracować z odczynnikami światłoczułymi.

Przecież oczywistością są sposoby, których można użyć do kontroli kontrastu powstających odbitek, jak na ich wygląd wpłynie ocet czy inne modyfikacje procesu i różne sposoby naświetlenia. Każdy w końcu wie, jak prześwietloną cyjanotypię rozjaśnić albo jak oczyścić zabrudzone światła w odbitce.

Równie oczywisty jest wybór papierów i ich przygotowanie do pracy czy cała „metoda pracy” w technikach manualnych. Każdy przecież wie, jak można cyjanotypię tonować i że niekoniecznie trzeba to robić w herbacie, a inne tonery mogą dać znakomite rezultaty.

Nie ma przecież nic trudnego w wykonaniu odbitki na powierzchni szkła czy metalu, a ich werniksowanie tak naprawdę nie różni się od tego, które stosowano w przypadku negatywów szklanych. Przenoszenie obrazu na inne podłoża to też właściwie adaptacja doskonale przecież znanego procesu stosowanego w technice żelatynowej…

Hm, zaraz…

Zrobiła się dość pokaźna lista i to zagadnień, które wcale niekoniecznie są oczywiste. Przecież nie każdy z nas miał okazję przenosić obraz żelatynowy czy pracować ze szklanymi negatywami.

Cyjanotypia tylko pozornie jest prosta

Porządkując, w czasie rozmowy z czytelnikiem, niejako mimo woli, informacje przydatne przy pracy w technice cyjanotypii, uświadomiłem sobie, że jest to technika, która jedynie zdaje się być prosta i banalna, a tak naprawdę kryje w sobie niemal nieograniczone możliwości.

Możliwości o wiele większe, niż wydaje się większości z nas, możliwości, których większość z nas nie wykorzystuje i z których większość z nas nie zdaje sobie sprawy. A jeśli już – to nie w pełni.

A skoro metoda wcale nie jest taka prosta i oczywista, jak większości z nas się wydaje, to może jednak warto poświęcić jej książkę?

Po uporządkowaniu niezbędnych informacji i skonfrontowaniu ich z kilkoma zaprzyjaźnionymi praktykami doszliśmy do wniosku, że jest to rzeczywiście materiał o wiele obszerniejszy i bardziej potrzebny, niż pierwotnie sądziłem.

Materiał na książkę.

Sami oceńcie, czy mieliśmy rację.

dr Radosław Brzozowski